Heroes of Might and Magic, jedna z szerzej
znanych i najbardziej lubianych serii gier strategicznych, niebawem
doczeka się swojej kolejnej, piątej już, odsłony. Zapoczątkowana
jeszcze w 1990 przez swoją prekursorkę – King's Bounty –
epopeja o bohaterach mocy i magii, jak wieść niesie, już w marcu
ponownie zagości na naszych komputerach. Tymczasem nowi twórcy – Nival
Interactive – wraz z nowym wydawcą – Ubisoftem – udostępnili do testów
wersję beta gry. Poniżej postaram się opisać swoje wrażenia z rozgrywki
w połączeniu z innymi dostępnymi informacjami o Herosach 5.
Pierwszą rzucającą się w oczy rzeczą jest całkowicie
nowa oprawa graficzna. Idąc z duchem czasu zdecydowano się na pełne
trzy wymiary. Decyzja bardzo dobra, a jej jedynym minusem jest to, iż
pociąga ona za sobą duże zwiększenie wymagań sprzętowych. W najnowszych
Herosów nie da się pograć bez procesora taktowanego 2 GHz, bez
pół gigabajta pamięci RAM czy bez karty równorzędnej GeForce 4 lub
mocniejszej. Nowe podejście do przedstawienia świata gry niesie ze sobą
mnóstwo konsekwencji. Po pierwsze umożliwia ono skalowanie widoku.
Teraz można oddalić kamerę, co pozwala na zwiększenie pola widzenia, a
tym samym obejrzenie większego obszaru mapy. Z drugiej strony da się ją
zbliżyć do tego stopnia, że niemal możliwe jest zajrzenie kierowanemu
bohaterowi w oczy. O ile nie ma on na głowie jakiegoś wymyślnego hełmu,
zdobionego porożem dzikiej bestii, oczywiście. Da się także zmieniać
kąt, pod jakim ogląda się sytuację ma mapie oraz obracać ją. Ułatwia to
oglądanie miejsc słabo widocznych lub zakrytych jakąś budowlą, tudzież
pagórkiem albo drzewem. Tym samym teraz nie umkną uwadze gracza skarby,
których wcześniej nie sposób było zauważyć i trzeba było liczyć na
zmianę kształtu kursora sugerującą, że na coś się trafiło. Przydaje się
to także podczas wojaży po ciemnych podziemiach, kiedy to często zdarza
się, że jedynym źródłem światła bywa niebieskawa poświata bijąca od
ścian.
Sam design graficzny, chociaż całkowicie przemodelowany
i ładniejszy, niż kiedykolwiek było dane graczom oglądać w Herosach,
nie odbiega jakoś specjalnie od kanonu całej serii. Nadal jest to
typowe, niemalże bajkowe fantasy. Mapy pełne są szczegółów i sporo na
nich różnego rodzaju animowanych obiektów. W tartaku piłują drewno,
koło młyńskie się kręci, nad magicznym źródłem unosi się równie
magiczna poświata, a o brzeg raz po raz uderzają morskie fale. Również
w miastach się pozmieniało. Wyglądają pięknie i imponująco. Każde z
nich ma swój klimat i bardzo dobrze pasuje do jednej z sześciu frakcji
sprawującej nad nim kontrolę.
Zmieniono także interfejs. Teraz jest on bardziej
przejrzysty i nawet gracze dopiero zaczynający swoją przygodę w
krainach mocy i magii, nie będą mieli większych kłopotów z szybkim
wdrożeniem się. Radykalnie zmniejszono liczbę okien wymagających od
gracza ciągłego klikania i powodujących spowolnienie gry. Teraz
zbieranie surowców odbywa się mniej stresowo. Po prostu gdy heros trafi
na mapie na jakieś dobra, to pojawia się ulatujący w górę symbol i
liczba obrazująca ilość, o jaką zwiększyły się zasoby królestwa.



|